Home, sweet home
Niezależnie od tego, jak dużą powierzchnię ma do swojej
dyspozycji kot, czy to będzie pokój, ogród czy mały balkon, należy pamiętać o
tym, że tak jak ludzie, tak i on dzieli swoje terytorium na sektory. Nie wolno
stawiać jego miski z jedzeniem obok
kuwety.
Zasada jest taka - ile kotów, tyle kuwet + jedna. Koty
uwielbiają robić „obchód” tych swoistych skrzynek kontaktowych, zawierających
bardzo dużo informacji. Można zaobserwować, że kot chętnie wchodzi do
wysprzątanej kuwety, po to tylko, by zostawić tam choćby malutki ślad.
O ile toaleta i stołówka powinny znajdować się zawsze w tym
samym miejscu, nie liczmy na to, że nasz pupil będzie spał zawsze tam, gdzie
byśmy chcieli. Jego dalecy krewni raczej nie kopią bezpiecznych nor w ziemi,
muszą więc przenosić swoje legowiska, aby ich zapach nie ściągał drapieżników.
„Koci grzbiet” i feromony
Wszyscy pamiętamy z lekcji gimnastyki tzw. „koci grzbiet”.
Nie tylko my, kot też uwielbia przeciągać się i rozciągać.
W pobliżu jego miejsca do spania lub w przejściu z jednej
strefy do drugiej, dobrze jest umieścić coś, na czym kot będzie ostrzył pazury
– w pionie i poziomie. Czy musi to być bardzo drogi drapak do sufitu? Nie, ale pamiętajmy
o podstawowej zasadzie - jeśli nasz kot rozciąga się na długość np. 90 cm, nie kupujmy
mu pieńka o wysokości 60 cm, bo nie będzie chciał z niego korzystać.
Drapanie naszych kanap nie jest aktem niszczycielskim, to
nic innego jak oznaczanie terytorium. W ten właśnie sposób, kot uwalnia
feromony znajdujące się w pobliżu opuszek łap.
Bardzo dobrze znamy i lubimy kocie ocieranie się bokiem
policzka o meble czy nasze nogi, jest to dla nas sympatyczny odruch. Takie
zachowanie ma na celu wyzwolenie feromonów policzkowych, służących do
oznaczania miejsc bezpieczeństwa i komfortu. Gdy wracamy do domu, kot wita się
z nam, wącha i przebija obce zapachy, zostawiając swoją „wizytówkę”.
Trzeci typ kocich feromonów, to te znajdujące się w okolicy
odbytu. Znaczenie moczem stanowi dla wielu opiekunów prawdziwe utrapienie. Kot,
a zwłaszcza kocur, oznacza terytorium, gdzie jest jakieś zagrożenie, wrogi
zapach, który chce w ten sposób „zneutralizować”.
Jeśli chcemy, aby nasz kot był szczęśliwy, pozwólmy mu eksplorować
terytorium w „trzech wymiarach”, z których wysokość jest nie mniej ważna od
pozostałych. Udostępnijmy mu półkę, tak by mógł obserwować świat z góry, on to
uwielbia. A gdy półka „widokowa” znajduje się w pobliżu okna, to jeszcze
lepiej. Ale, uwaga! Zastanówmy się, jaki obrazek ma za oknem nasz pupil. Nie
dręczmy go widokiem przelatujących ptaków bądź hałasem ruchliwej ulicy.
Bezpieczeństwo naszych kotów
Nie tylko na wychodzącego kota czyhają niebezpieczeństwa. W
naszych mieszkaniach jest ich też niemało, i tak :
Okna i balkony
Każdy, nawet najspokojniejszy kot, ma ochotę wyjść na świeże
powietrze lub skoczyć za muchą. Nasze uchylne okna stanowią dla niego śmiertelne
niebezpieczeństwo. Niejeden ciekawski kot w ten sposób udusił się. Nie dziwmy
się - on nie umie przewidzieć skutków swojego czynu, to my powinniśmy mieć wyobraźnię.
Załóżmy w oknach moskitiery! My też na
tym skorzystamy, bo latem nie będziemy mieć komarów w domu.
Statystyki mówią, że co piąty upadek z wysokości kończy się
śmiercią kota, a my nie przejmujemy się i mówimy, że kot zawsze spada na cztery
łapy. Dzisiaj jest dużo firm, które założą nam na naszym balkonie odpowiednie
zabezpieczenie.
Kuchenka gazowa lub płyta grzewcza, żelazko
Bądźmy czujni, kot potrafi jednym skokiem znaleźć się na
sporej wysokości. 0,85 m to naprawdę niewiele, a z poziomu podłogi nie wie czy
kuchenka jest włączona czy nie. Jeśli dochodzi stamtąd ładny zapach, to pokusa jest duża.
Świeczki
też są bardzo ciekawe. Nie stawiajmy ich w zasięgu kocich
skoków.
Pamiętajmy, że kot sprawdza wszystko bądź wibrysami, bądź
biorąc do pyszczka.
Dużym zagrożeniem są :
Nici i włóczka
Nie ma co się łudzić - każdy kot chętnie weźmie każdy
sznurek do pyszczka! Zadziwiająco szybko połykają naprawdę długie kawałki, ale
niestety, żaden kot nie potrafi samodzielnie ich wyciągnąć z żołądka!
Jeśli mówimy o niciach, chyba nie ma potrzeby wspominania o
igłach, agrafkach, pinezkach, śrubkach, itd., leżących w zasięgu kocich łapek?
Chemia i wc
Rzadko zdarza się, aby kot wszedł, a nawet wpadł do pojemnika
z farbą, ale dlaczego nie miałby tam włożyć łapki? I to jest dla niego
niebezpieczne - przecież trzeba ją umyć, czyli wylizać, nawet jeśli jest to
trucizna. Farba jest tu tylko przykładem, to może być lakier, smar, kwas, czy
tylko niewinna miska z namoczonym praniem…
Apel, opuszczajmy klapę w wc! Dużemu kotu nic się nie
stanie, o ile nie nalejemy tam akurat „Domestosa”, ale mały może nie umieć
samodzielnie wyjść.
Rosliny trujące
Uwaga! Jest dużo roślin mniej i bardziej trujących, w Internecie można znaleźć listy. Ja nie wypowiadam się, nie czuję się
autorytetem. Moje koty wcinają suchą paprotkę (podobno toksyczna) , nie ruszają
fikusa (też toksyczny). Znam kota, który podgryzał wyjątkowo trującą
diffenbachię. I co? Nic, opiekun był w stresie, kot zdrów. Cebula i czosnek też
są podobno
szkodliwe, a słyszałam o preparatach na koci katar na bazie właśnie
tych roślin. Czy ktoś mnie oświeci? Temat jest bardzo ciekawy (zobacz tu).